Tik, tak, tik... tykanie zegara stawało się coraz bardziej
uciążliwe. Minęła kolejna godzina, a ja wciąż siedziałam w
kuchni, wyglądając przez okno w poszukiwaniu obcego wampira. Nie
miałam odwagi wyjść i narazić się na szybką śmierć. Zdawałam
sobie sprawę z tego, że jestem praktycznie bezbronna, dlatego
liczyłam na to, że Nick po przeczytaniu kartki przyjdzie tu... i
mnie ochrzani, ale jak do tej pory nie pojawił się. Przygryzłam
wargę, uzmysławiając sobie, że nie mogę dłużej zostać w domu.
Nadal nie wiedziałam co dzieje się z moim bratem, ani co tak
naprawdę stało się z wujem. Chwyciłam torbę i już miałam
wychodzić, kiedy drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem, a do
środka wpadł brunet.
-Co ty tu robisz! - warknął wściekły – Miałaś się nie ruszać
z mojego domu.
-Musiałam coś zjeść – jęknęłam zdezorientowana, choć tak
naprawdę spodziewałam się takiej reakcji.
-Był tu?
-Tak, kto to był? - spytałam, podchodząc do niego. - To nie był
wampir.
-Nie ważne – odwrócił się, jednak chwyciłam go za ramię,
zmuszając do spojrzenia na mnie.
-Nie, nie ważne! Wuj nie żyje, Tom zniknął i albo w tej chwili
powiesz mi co się dzieje, albo możesz stąd spadać!
-Chcesz wiedzieć? - chwycił mnie za ramiona w silnym uścisku -
Poluje na nas łowca, to się stało! Zabił waszego wuja, a Tom omal
nie pozbył się głowy i to wszystko wina właśnie twojego
bezmózgiego brata!
-Jaki łowca? Mówiłeś, że wuja zabił obcy wampir - wykrztusiłam.
-Najwyraźniej się myliłem. Twój inteligentny brat chciał się
zabawić i zabił jego rodzinę, a teraz ten pieprzony łowca szuka
zemsty. Wytropił was w Madison, dlatego tu przyjechałem. Miałem go
uprzedzić i zabić, zanim was dorwie, a ty i wuj się o wszystkim
dowiecie, ale jak widać coś poszło nie tak i teraz wszyscy mamy
przesrane.
-Gdzie Tom? - jęknęłam.
-U mnie, nieźle oberwał. Marcus go przetrzymywał w stadninie.
-A ten wilk? Kto to był?
-I to jest dobre pytanie – przyznał, chwytając mnie za rękę i
ciągnąc za sobą.
-Jak mogliście być takimi idiotami – pokręciłam z
niedowierzaniem głową.
-Chciał udowodnić, że jakiś podrzędny łowca może go pocałować
w dupę. - prychnął. Najwyraźniej mój Thomas nieźle go wkurzył
i wcale się nie dziwie. Ciężko było mi zrozumieć jak mój brat,
i ten jego pożal się Boże kumpel, mogli w tak durny sposób się
zabawiać. Po przemianie Tom przestał logicznie myśleć i podążał
za instynktem, nie sądziłam jednak, że posunie się do czegoś
takiego. Jeśli mam być szczera, to wcale nie dziwiłam się łowcy,
jakby nie było Tom zamordował jego rodzinę i zapewne w odwrotnej
sytuacji mój brat zachowałby się tak samo...
Wyszłam za Nickiem, nie chciałam go bardziej denerwować, poza tym
czułam się przy nim bezpieczniej. W drodze powrotnej nerwowo
zerkałam w tylne lusterko. Byłam niemal pewna, że łowca wie,
gdzie mieszka Nick, ale z drugiej strony chciałam zobaczyć brata, a
w domu też zostać nie mogłam. Milczeliśmy, ja bo próbowałam
wszystko sobie ułożyć w głowie, a Nick bo był wściekły.
Niepisaną zasadą wampirów jest życie w ukryciu i ostatnie czego
Nick potrzebował to łowca na karku. Wpadł przez nas w bagno... a w
zasadzie przez mojego brata.
Zatrzymaliśmy się przed domem chłopaka. Słyszałam mojego brata,
krzątającego się w jednym z pokoi. Byłam na niego wściekła i to
cholernie wściekła, ale kiedy już uzmysłowiłam sobie, że jego
również mogłam stracić, wściekłość przerodziła się w lęk o
przyszłość. Łowcy z natury się nie poddają, walczą do
upadłego, a ten był wyjątkowo doświadczony. Kłębiły się we
mnie emocje, których nie potrafiłam rozgryźć. Wszystko miało się
teraz zmienić.
-On był u was – pierwszy odezwał się Nick. Mój brat spojrzał
na niego kątem oka, a potem przeniósł wzrok na mnie.
-Nic ci nie jest? - w zasadzie nigdy wcześniej mój brat nie martwił
się o mnie... a przynajmniej tego nie okazywał.
-Nie – przełknęłam ślinę, wyobrażając sobie co mogło mi się
stać.
Wiedziałam, że nie powinnam była tego robić, ale nagle ogarnęła
mnie panika. Wybiegłam z domu, kierując się w stronę lasu. Nie
zwracałam uwagi na krzyki, dobiegając z domu. Tom i Nick mnie
wołali, a ja wciąż pędziłam w nieznanym kierunku. W końcu
zatrzymałam się przed urwiskiem. Spojrzałam w dół... Jakieś
osiem metrów dzieliło mnie od rzeki, której silny nurt wyrywał
się do przodu, porywając grube konary drzew. Niejedna osoba zginęła
w tym miejscu, jest hm... lubiane przez samobójców. Ja nie chciałam
się zabić, nogi same poniosły mnie w tym kierunku.
-Zwariowałaś! - poczułam szarpnięcie.
-Ja czy zwariowałam!? To wszystko wasza wina! - wrzeszczałam w
panice.
-Uspokój się – powiedział nieco spokojniej i niespodziewanie
przytulił mnie.
-Straciłam swoje życie, rodziców, wuja... mogłam stracić też
brata, a to wszystko przez ten cholerny wampiryzm – jęknęłam. -
Jak mamy teraz normalnie funkcjonować? W mieście jest łowca i obcy
wampir, za chwile zaczną się plotki, będziemy musieli zniknąć.
Dla was to nie problem i tak macie wszystko w nosie, a ja nigdy nie
chciałam być wampirem!
-Nic się nie zacznie, wrócimy do mnie, wytropimy Marcusa i go
zabijemy.
-No super... według was zasługuje na śmierć, nie rozumiecie w
ogóle dlaczego do tego doszło!
-Chodź, nie możemy tu zostać – mruknął.
Zrobiłam krok, ale w momencie upadłam na ziemię, chwytając się
za łopatkę. Ogarnął mnie przeszywający ból, który zdawał się
rozdzierać moje ciało od środka. Na dłoni powoli malowała się
plama krwi. Nie wiedziałam co się przed chwilą stało. Gdzieś w
oddali słyszałam czyjś oddech, a głos towarzyszącego mi chłopaka
był cichy, jakby obawiał się, że ktoś nas usłyszy. Zszokowany
Nick klęknął obok mnie i spojrzał na ranę. Zacisnął usta w
wąską linię
-On gdzieś tu jest, postrzelił się drewnianym nabojem –
powiedział niemal bezdźwięcznie. Zatopił palce w ranie, nie
spodziewałam się takiego bólu. Zawyłam, nerwowo próbując
odepchnąć Nicka, choć wiedziałam, ze próbuje mi pomóc... a
potem było mi już wszystko jedno, chciałam tylko, aby te męki
ustały.
-Jest, wyjąłem ją – pomógł mi wstać i przyjrzał mi się
uważnie. Ból powoli mijał, zaczerpnęłam powietrza i rozejrzałam
się nerwowo.
-Biegiem! - Nick popchnął mnie, ale nie zdążyłam zareagować,
łowca rzucił się na niego. Nie mogłam go tak zostawić i choć
wiedziałam, że właśnie teraz moja przemiana dobiegnie końca,
musiałam zostać. W takich sytuacjach nowo-narodzony wampir zaczyna
jeszcze silniej odczuwać głód. Jego zmysły są spotęgowane, a
kły niekontrolowanie zaczynają się wyżynać. Byłam przerażona i
sama nie wiem czym bardziej - przemianą czy tym, że prawdopodobnie
za moment zginiemy.
Marcus był postawnym mężczyzną o ciemnych włosach. Miał
zielone oczy, które w świetle księżyca zdawały się być
szmaragdowe. Był zwinny, nawet bardzo jak na śmiertelnika, musiał
być doświadczony mimo dość młodego wieku. Miał jakieś
dwadzieścia cztery lata, zwykle osoby w jego wieku kończą studia i
zaczynają wymarzoną pracę. Dla niego najwyraźniej marzeniem było
zabicie nas wszystkich. W lewej dłoni trzymał broń, z której
przed momentem mnie postrzelił, a w prawej kusze z drewnianymi
kołkami. Przygotował się, zapewne od dłuższego czasu nas
obserwował.
Uderzył mnie dość mocno, zachwiałam się, ale jakoś udało mi
się zachować równowagę. Pewnie nie spodziewał się tego, więc
wymierzył we mnie kuszą. Uniknęłam kołka, a Nick powalił łowce
na łopatki. Stróżka krwi spłynęła ze skroni mężczyzny.
Poczułam jak moje oczy zachodzą czernią, a kły wysuwają się.
Myślałam teraz tylko o krwi, jeszcze moment a rzuciłabym się na
szyje łowcy... Na szczęście - jakkolwiek to brzmi, - łowca
uderzył Nicka, a potem zamachnął się na niego z kołkiem.
Zareagowałam i uderzyłam bruneta w twarz. Stracił przytomność, a
my w wampirzym tempie uciekliśmy.
Byłam przerażona, ale też wściekła i sama nie wiem co było
silniejsze. Kiedy wróciliśmy Tom siedział przy stole trzymając w
ręce szklankę whisky. Był na mnie wściekły, ale i tak przytulił
mnie mocno. Ulżyło mu na mój widok i zmierzył ponurym wzrokiem
przyjaciela. Tego wszystkiego można było uniknąć, ale teraz
nastał chaos i sami nie wiemy co robić. Nie chce zabijać łowcy,
co jak na nowo narodzonego wampira jest dziwne, ale wiem też, że
mężczyzna nie odpuści i to mnie najbardziej przerażało.
Ta noc była ciężka. Nawet bardzo. Cały czas nasłuchiwałam
kroków, próbowałam wyłapać każdy szmer. Chodziłam niespokojnie
po salonie, w którym palił się ogień w kominku. Chłopcy wspólnie
pojechali po krew dla mnie - uszanowali, że nie zamierzam polować.
Nie chciałam kłaść się spać, dlatego zerkałam co jakiś czas
na zegarek. Sięgnęłam nawet po alkohol myśląc, że nieco się
rozluźnię. Niestety moja przemiana dobiegła końca i zaczęłam
coraz częściej myśleć o krwi, dlatego cieszyłam się kiedy Nick
i Tom wrócili z zapasem osocza.
-Powinno ci wystarczyć na kilka dni – mój brat podał mi jeden
woreczek, a reszte zaniósł do kuchni.
-Jak się trzymasz? Nie masz ochoty wgryźć się w kogoś? - zaśmiał
się Nick, na co zmroziłam go wzrokiem.
-Nie, chociaż w sumie mam, ale tego nie zrobię. Nie chce być
tak... - urwałam nie chcąc powiedzieć za dużo, dokończył za
mnie brunet.
-Jak my. Nie rozumiem tego, bo to naprawdę frajda, a poza tym tacy
już jesteśmy... jesteśmy drapieżnikami, działamy pod wpływem
instynktu.
-Właśnie i co wam z tego przyszło? - spytałam retorycznie. -
muszę iść jutro do szkoły, bo zaczną coś podejrzewać.
-Chyba zwariowałaś, dopiero się przemieniłaś, nie panujesz nad
sobą i chcesz iść do szkoły? Do miejsca gdzie wszędzie będziesz
czuła pragnienie? - prychnął ironicznie mój brat.
-Masz jakieś rozdwojenie jaźni? Niedawno namawiałeś mnie, żebym
poddała się instynktowi, a teraz robisz mi jakieś wyrzuty.
-No i proszę bardzo, jesteś wampirem i sorry, ale tego nie
zmienisz. Najlepiej dla ciebie byłoby, gdybyś polowała, miałabyś
wtedy więcej siły, niż po tym odgrzewanym żarciu, ale na razie
musisz panować nad tym, w przeciwnym razie Marcus zabije cie bez
mrugnięcia okiem. On tylko czeka na odpowiedni moment, nie
zapominaj, że cały czas nas obserwuje.
Przygryzłam wargę. Miał sporo racji. Wampir polujący i
pożywiający się świeżą krwią był silniejszy od tego, który
żywił się zwierzętami, bądź krwią z torebek. Nie chciałam
jednak polować, chciałam zachować resztki człowieczeństwa.
Wpadłam więc na inny pomysł.
-Trenuj mnie.
-Że co? - Nick zmrużył oczy, przekrzywiając głowę.
-Trenuj mnie, jak mam być szybsza, zwinniejsza, silniejsza... jak
mam wydobyć z siebie magie.
-Dobra, Buffy, jak chcesz – zaśmiał się. - To będzie ciekawe.
Teraz będę twoim mistrzem.
-Nie pochlebiaj sobie – minęłam go, kierując się do sypialni,
którą miałam zająć.
Wyjęłam z torby świeże ubrania i ruszyłam do łazienki.
Odkręciłam wodę pod prysznicem i rozebrałam się. Weszłam pod
strugę wody, pozwalając aby obmyła moje napięte mięśnie. Byłam
wciąż nieco zdenerwowana i jeszcze się nie uspokoiłam, natomiast
zaspokojenie głodu sprawiło, że mogłam skupić myśli na czymś
innym niż krew.
Mieli racje, nie powinnam teraz pojawiać się w szkole. Byłam
niebezpieczna i mój sen mógłby się ziścić. Wystarczyło, aby
ktoś mnie sprowokował, mogłabym wtedy stracić nad sobą kontrole.
Nie chciałam zranić przyjaciół... Nie darowałabym sobie tego, i
choć zapewne mój brat teraz wyśmiałby mnie, to chciałam nikogo
zabijać. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się ręcznikiem, włosy
owinęłam i ubrałam się w mój ulubiony pluszowy dres. Usiadłam
na łóżku i powoli zaczęłam rozczesywać długie, ciemne włosy,
które kaskadą opadały mi na plecy. Kiedy skończyłam zrobiłam
niechlujnego koka i wyszłam z pokoju, udając się do kuchni, gdzie
na krześle siedział Nickolas.
-Nawet w dresie wyglądasz sexy – mruknął, co nieco zbiło mnie z
tropu.
-Dzięki, ale ubrałam się tak, bo idziemy trenować –
oświadczyłam.
-Że teraz? Dziewczyno, daj odetchnąć – przeczesał włosy
palcami i zrobił naburmuszoną minę.
-Gdzie Tom?
-A jak myślisz? Poszedł coś przekąsić.
-Sam?!
-Wyluzuj, Marcus też musi przecież spać, jest człowiekiem –
wywrócił teatralnie oczami i wypił do dna kubek z kawą.
Przełknęłam ślinę, siląc się na naturalny ton, choć tak
naprawdę chciałam go rozszarpać;
-Już, skończyłeś? Czekam na zewnątrz.
Wyszłam trzaskając drzwiami. Nie miałam zamiaru pokazywać jak
bardzo jestem teraz wkurzona, bo dla Nicka to świetna zabawa... Choć
zdziwiło mnie jego wczorajsze zachowanie. Martwił się, a może
martwił się o to, co zrobi mu mój brat jeśli coś mi się stanie?
Trudno powiedzieć, niemniej najwyraźniej był bardzo ciekawy
naszych lekcji, bo po chwili do mnie dołączył. Wyszliśmy za dom,
gdzie znajdował się spory ogród. Z daleka słyszałam
przejeżdżające wozy, natomiast nikt nie był w stanie nas
dostrzec.
Nim się zorientowałam co Nick zamierza zrobić, chłopak rzucił
się na mnie, powalając na ziemie. Jęknęłam zszokowana, próbując
go siebie zrzucić. Śmiał mi się w twarz co rozzłościło mnie
jeszcze bardziej. Zaparłam się nogami o jego klatkę piersiową i
pchnęłam. Odleciał kilka metrów dalej, a ja gwałtownie stanęłam
na nogi.
-Mógłbyś uprzedzić! - warknęłam zirytowana.
-Wtedy nie byłoby takiej zabawy – oświadczył rozbawiony. - No
dobra, musisz nauczyć się unikać ciosów. Jak się skupisz to może
też w końcu zaczniesz używać dodatkowych umiejętności.
-Ja jestem skupiona – obruszyłam się, krzyżując ręce na klatce
piersiowej.
-Jasne, teraz myślisz o kolacji i o tym kogo tym razem zabił Tom.
Zmrużyłam oczy, wypuszczając powietrze z płuc. Może faktycznie
nie potrafiłam się skupić?...
~*~
Kolejny
rozdział. Coś się wyjaśniło i coś się dzieje, ale to jeszcze
nie wszystko. Pewnie zastanawiacie się o co chodzi z tym wilkiem...
A nie powiem wam, musicie poczekać ;)
No no, szalona akcja się zaczyna, jej :-D
OdpowiedzUsuńTen rozdział wygląda jak z dzienniczka młodej wampirzycy.
O juz wiem em jaki będzie tytuł ^o^
"pamiętnik pisany krwia"... Za bardzo się w czułam :-P
A wracając do bloga, ciekawa akcja ciekawa jestem jak potoczy się droga nowej wampirzycy ;-)
Nick jest taki zabawny i denerwujące, a Tom to kompletny pajac :-! Trzeba być idiota żeby atakować rodzinę łowców :-|
No nic, czekam na nn i rozwinięcie akcji ;-)
W miedzy czasie zapraszam na mojego nowego bloga, podobna tematyka ;-)
www.co-by-bylo-gdybym.blogspot.com
Życzę weny ;-)
Do napisania
Kisielek :-D
Dziękuję za komentarz :) No w sumie to trochę jest jak pamiętnik młodej wampirzycy, chociaż Megan nie jest do końca taką zwykła wampirzycą ;)
UsuńNo mam nadzieje, bo wtedy akcja będzie ciekawsza ;-)
OdpowiedzUsuńZapraszam również w wolnym czasie do sb,t jest już nn ;-) czas na kolejne chwile z życia Gabi ;-)
Do napisania,
Kisielek :-D
Mój nos wyczuł akcję w tym rozdziale - no cóż sam jego tytuł, od razu wskazuje, że może się tu dziać więcej. Po przeczytaniu wiem przynajmniej o jaka zemstę chodzi i coś mi się wydaje, że Tom sobie nieźle nagrabił. W końcu ten pajac ściągnął na swoją rodzinę łowcę, a to już podlega pod etykietkę "najgłupsze zachowanie ever!". Cóż teraz niewiele można na to poradzić. W końcu co się stało to się nieodstanie. Tylko, jak w takim wypadku Megan chce zatrzymać, polującego na nich faceta, bez jego zabijania. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, aby udało jej się wyperswadować temu mężczyźnie, aby zaprzestał swojego "polowania". Niemniej jednak chciałabym wiedzieć, czy jej się to uda...
OdpowiedzUsuńDziewczyna ma u mnie plusa za silną wolę. Co prawda dopiero, co przeszła całkowitą przemianę w wampira, ale już zawzięcie walczy ze swoim pragnieniem i chce ograniczyć się do pakowanej krwi i zwierzęcej. Trzymam kciuki, że jej się to uda!
Fakt zastanawia mnie ten cały wilk, ale cóż - może dowiem się czegoś o nim w kolejnym rozdziale? Oby! Tymczasem dziękuję Ci za dodanie tego. Przyjemnie było oddać się lekturze. Tymczasem pozostaje mi czekanie na kolejny. Taki już los czytelników blogowych - ciągłe czekanie. Hah ^^ Ogromnych pokładów weny życzę! Pozdrawiam :)
Co do tego wilka to idealny przykład tego, jak zmieniamy koncepcje opowiadania ;) Ale oczywiście mam na niego pomysł ;) A na łowcę też mam pomysł, ale... no właśnie zależy co mi z tego wyjdzie niby pomysł jest, a jak mi to wyjdzie to już zupełnie inna sprawa ;)
UsuńHah :) A więc wilk pojawił się w wyniku zmiany koncepcji? W sumie to bardzo dobrze, bo jest tylko ciekawiej.
UsuńNajważniejsze, że są pomysły, gdyby ich brakowało, to byłoby gorzej, a tak pozostaje czekać, aż ujawnią się one w kolejnych rozdziałach :D
Alice jest zmuszona do przeprowadzki. Zostawia najlepszych przyjaciół, zostawia swój dom, swoje dotychczasowe życie. Nie chce tego, ale nic nie da sprzeciwianie się bezwzględnemu ojcu.
OdpowiedzUsuńCzy odnajdzie się w nowym miejscu? Czy ma szansę na miłość? Czy da radę?
Zapraszam do siebie :) http://nicniedasiecofnac.blogspot.com/
Pozdrawiam,
Bezimienna
Hejka :) Przybyłam poinformować Cię, że dodałam nowy rozdział. Zapraszam ;)
OdpowiedzUsuńGdzie nowy rozdział u Ciebie? Czekam! Tymczasem informuję, że ja znów dodałam coś nowego... Pozdrawiam! :)
Usuńu mnie się pisze ;) troszkę miałam pracy, więc nie za dużo miałam czasu na pisanie ;)
UsuńZostałaś nominowana do pewnego zadania :-)
OdpowiedzUsuńhttp://co-by-bylo-gdybym.blogspot.com/2015/08/tag.html