wtorek, 16 czerwca 2015

Rozdział 2

Ocknęłam się nad ranem. Ból głowy nie minął, ale nie byłam pewna czym jest on spowodowany. Alkoholem, a może moją przemianą? Niespodziewanie przypomniałam sobie o wczorajszym wieczorze, a w zasadzie o incydencie w sali biologicznej. Moje serce przyspieszyło, poczułam gule w gardle, której za nic nie mogłam się pozbyć. Zerwałam się z miejsca i zapominając o tym, że teraz również moja zwinność się potroi, omal dobiłam do drzwi. Wyhamowałam przy schodach, przełknęłam ślinę i siląc się na spokojny krok, zeszłam na dół. Na szafce leżał pilot. Włączyłam telewizor i choć chwilę zajęło mi odszukanie kanału informacyjnego, to w końcu trafiłam. Poczułam ulgę, kiedy na pasku informacji nie dostrzegłam nic co dotyczyło wczorajszego zdarzenia. Najwyraźniej nieznajomy wampir zrobił to co mu kazałam...
Z ręką na sercu szłam do szkoły. Wiedziałam, że wczorajsza impreza nie uszła uwadze władzy szkoły. Trudno nie zauważyć rozbitej szyby i tuzina odcisków palców. Zastanawiałam się czy klasa biologiczna została sprzątnięta. Zapach krwi był wciąż wyczuwalny, ale nie tak bardzo jak wczoraj. Potrafiłam się skupić na lekcjach, choć moje myśli błądziły wokół bruneta. Po zajęciach miałam spotkać się z Claire w barze jej rodziców. Clair to moja przyjaciółka, mówiłam jej zwykle o wszystkim, ale... no jest coś czego zdradzić jej nie mogłam. Zanim mój brat się przemienił, on i Claire byli parą. Po zerwaniu blondynka była przybita, nie rozumiała co się stało. Nie mogłam jej wyjaśnić, dlaczego mój brat tak się zachował. Thobias zmienił się z dnia na dzień, choć czasami miałam wrażenie, że odszedł od Claire, aby ją chronić. Nigdy się do tego nie przyznał, ale widziałam jak na nią patrzy.
-Podwieźć cie do baru? - spytał Rick, dołączając do mnie.
Uśmiechnęłam się potakująco i ruszyłam za nim. Wiedziałam, że mu się podobam. Kiedyś próbowaliśmy czegoś więcej, ale nie było między nami namiętności. Byliśmy przyjaciółmi od wielu lat, dlatego ten związek nie miał sensu, nie chcieliśmy się ranić wzajemnie.
Jego auto stało na samym końcu parkingu. Jeszcze zanim doszliśmy w drodze niespodziewanie zatrzymał nas brunet. Ten sam, który wczoraj zabił Tine. Uśmiechnął się znacząco do Ricka, który bez słów kiwnął głową i ruszył dalej. Uniosłam pytająco brew, a on tylko wzruszył ramionami.
-Pomyślałem, że zanudzisz się z tym gościem – zaśmiał się.
-No to źle pomyślałeś. Byłam pewna, że już wyjechałeś z miasta – skrzyżowałam ręce na piersi, oczekując wyjaśnień.
-Te miasto jest całkiem fajne, zostanę na dłużej.
Tego się nie spodziewałam. Jeśli moja rodzina się o tym dowie...
-Lepiej wyjedź – mruknęłam mijając go.
-Twój kolega już pojechał, może ja cie podrzucę? - kąciki jego ust uniosły się ku górze.
Claire już na mnie czekała i choć nie byłam pomysłem zachwycona to z zaciśniętymi ustami ruszyłam za chłopakiem. Podejrzewałam, że coś kombinuje, ale nie miałam na to głowy. Czułam się coraz gorzej, ale nie chciałam tego pokazać.
-I jak tam samopoczucie po imprezie? - odezwał się.
-Przejdź do rzeczy. Czego tu szukasz – odparłam spoglądając na niego.
-Mówiłem, jestem samotnym wilkiem, a to miasto jest niezwykle interesujące – wzruszył leniwie ramionami. Przygryzłam wargę. Nie chciałam z nim rozmawiać, ale on najwyraźniej był rozbawiony sytuacją.
-Na twoim miejscu wyjechałabym z tą – powiedziałam oschle.
-Wiem, wiem twoja rodzina – zaśmiał się.
-Dlaczego to robisz?
-Dlaczego cie odwożę?
-Między innymi.
-Bo uczynny ze mnie facet.
Przewróciłam teatralnie oczami, ale ostatecznie poszłam za chłopakiem.
-Może się chociaż przedstawisz? - mruknęłam, uzmysławiając się, że nawet nie wiem jak się nazywa.
-Nicolas – posłał mi zawadiacki uśmiech i ruszył.
W milczeniu przejechaliśmy te kilka przecznic. Nie miałam o czym z nim rozmawiać, chciałam zwyczajnie dostać się na umówione spotkanie. Byłam tylko ciekawa kim jest. Istnieją dwa gatunki wampirów. Pierwsi, najbardziej kojarzeni z popkulturą, powstają poprzez ukąszenie. Jad wampira dostaje się do krwiobiegu człowieka i w ten sposób nieszczęśnik przechodzi przemianę. Drugi gatunek, czyli my, możemy płodzić dzieci i w zasadzie do osiemnastego roku życia żyjemy jak ludzie, potem następuje przemiana. Żywimy się krwią, jesteśmy nieśmiertelni, nasze umiejętności zwykle nie różnią się od tych, które posiadają wampiry hm klasyczne. Ah zapomniałabym... wielu z nas, w swoim drzewie genealogicznym posiada potężne wiedźmy, więc zdarzają się przypadki osobników obdarzonych magią... i rzekomy my jesteśmy jedną z tych rodzin z czego mój brat namiętnie korzysta. Thobias był bardzo terytorialny i obawiałam się zamieszania, które wywoła, gdy natknie się na Nicolasa...

Chociaż to środek tygodnia bar był zapełniony. To jedyne miejsce w mieście, do którego nastolatki mogą przyjść i miło spędzić czas w gronie przyjaciół. To właśnie tu organizowane są imprezy, na których bawi się niemal całe miasto, nic więc dziwnego, że nawet w środku tygodnia trudno było znaleźć wolny stolik. Weszłam do środka u boku Nicka. Usłyszałam zdumiony szept przyjaciółki i natychmiast przeniosłam wzrok na stół bilardowy, zza którym stała Claire. Nasze spojrzenia skrzyżowały się, więc dziewczyna pośpiesznie posłała mi uśmiech. Wiedziałam doskonale, że zżera ją ciekawość. Nick był przystojny i przede wszystkim, był nowy. Z ciekawością zerkała to na mnie to na niego. Zatrzymałam się w półkroku i położyłam dłoń na klatę piersiowej chłopaka, zmuszając go do zatrzymania się,
-Dzięki, ale możesz już sobie pójść – mruknęłam.
-Mam wolny wieczór, chętnie ci potowarzyszę, twoja koleżanka widać jest mną zainteresowana...
-Nawet nie warz się jej tknąć – warknęłam, przerywając mu.
-Nie spinaj się tak, wiem że nie zostawiany za sobą śladów.
-Oh, jakiś ty odpowiedzialny – wywróciłam teatralnie oczami, ruszając przed siebie.
Uśmiechnęłam się szeroko do przyjaciółki, która natychmiast podała mi butelkę piwa.
-Miłe miasteczko – odezwał się Nick, uparcie drepczący za mną.
-Cześć, Claire – blondynka podała dłoń wampirowi.
-Nick – kąciki jego ust uniosły się ku górze.
-Nick to stary znajomy – wymyśliłam na poczekaniu.
Nim się obejrzałam towarzystwo zajęło się sobą. Z jednej strony chciałam już wrócić do domu i nie kusić losu, ale nie mogłam zostawić przyjaciółki z obcym wampirem. Claire łatwo nawiązywała nowe kontakty, więc nie miała problemu podczas rozmowy z Nickiem, a on z kolei najwyraźniej świetnie się bawił... tylko, że ja wiedziałam, że chłopak po prostu chciał ją poderwać i wykorzystać. Wiedział też, że w ten sposób mnie sprowokuje.
Minęła północ, a ja miałam już dość niańczenia tej dwójki. Zakomunikowałam, że wychodzę, ale wtedy w barze pojawił się mój brat.
Pięknie, pomyślałam. Spodziewałam się istnej rzezi... właściwie dosłownie. Thobias zmrużył oczy i podszedł do nas. Kącik jego ust uniósł się w drwiącym uśmiechu.
-Kopę lat – uścisnął dłoń Nickowi, a mi omal oczy nie wyszły z orbit.
-Wy się znacie! - zerwałam się z miejsca. Claire uniosła pytająco brew.
-To mój kumpel, nie wiedziałem, że przyjechał do miasta – odparł mój brat.
-Zakpiłeś sobie ze mnie – warknęłam, kierując słowa do Nicka.
-W zasadzie dopiero podczas rozmowy z Claire zorientowałem się, że jesteś siostrą Thiobiasa. - zaśmiał się, a ja w złości stłukłam butelkę piwa.
Wyszłam nie mogąc znieść tych teorii spiskowych, tych uśmieszków... Miałam ochotę tą dwójkę roznieść w drobny mak. Odniosłam wrażenie, że oboje zabawili się mną i wciągnęli w tą grę również Claire. Wiedziałam, że mój brat chciał, abym poszła w jego ślady, ale ja nie miałam zamiaru mordować, dlatego też sprowadził tu Nicka. We dwójkę mogli się nieźle zabawić, rozkręcić imprezę – jak to mówi Thobias.
Wróciłam do domu wściekła jak osa. Miałam cichą nadzieje, że zdołam się uspokoić, ale przez resztę nocy rozmyślałam o Nickolasie. Niepokoiło mnie, to że tak nagle się u nas pojawił. W mieście nie gościły obce wampiry, to wbrew niepisane zasadzie terytorialnej, dlaczego więc mój brat od tak przyjął do wiadomości, ze obcy wampir panoszy się na naszym terytorium? Gadkę o tym, że to zwykły zbieg okoliczności, mogli zostawić dla siebie, ja wiedziałam, że oboje coś knują.
Nad ranem zastałam w salonie Nicka. Był spity do nieprzytomności. Leżał na sofie na wpół przykryty kocem. Na jego błękitnym t-shircie zauważyłam zaschnięty ślad krwi. Zacisnęłam usta, podchodząc do śpiącego wampira. Pochyliłam się nad nim, żeby perfidnie zrzucić go z sofy, jednak w chwili, gdy chwyciłam go za koszulkę, obudził się przyciągając mnie do siebie i całując. Zszokowana nie miałam pojęcia co zrobić, dopiero po kilku sekundach uzmysłowiłam sobie co się dzieje. Pchnęłam go, dociskając do oparcia, jednak on nie zamierzał mnie puścić, a jego pocałunek stawał się jeszcze bardziej natrętny. Mimowolnie odwzajemniłam pocałunek, by po chwili uderzyć go w twarz. Cios był na tyle silny, że usłyszałam chrupnięcie jego szczęki.
-Nie prowokuj mnie – warknęłam – Jeśli zrobiłeś coś Claire...
-Mówisz o tym? - przeniósł swój wzrok na plamę krwi. - To nic takiego, w drodze powrotnej natknąłem się na...
-Nie chce tego słuchać.
-Twój brat wspominał, że jesteś bardzo spięta, ale chyba ci się podobało – uśmiechnął się prowokująco.
-Gdzie Thobias? - zmieniłam temat.
-Włóczy się gdzieś, pozwolił mi u was przenocować.
-Jesteście siebie warci – westchnęłam wychodząc z domu.

Martwiłam się o przyjaciółkę, więc przed lekcjami postanowiłam po nią wpaść. Ulżyło mi kiedy cała i zdrowa powitała mnie u progu swojego domu. Najwyraźniej wczorajsze towarzystwo Nicka bardzo jej odpowiadało, ale moją czujność przykuły ślady ugryzienia na nadgarstku dziewczyny. Pożywiali się na niej, ale zachowuje się jak gdyby nigdy nic, więc byłam pewna, że wymazali jej pamięć.
-Szkoda, że wczoraj wyszłaś – powiedziała, zatrzaskując drzwi.
-Nie miałam ochoty ich słuchać – mruknęłam.
-Nick jest całkiem słodki, ale jak wyszłaś ewidentnie miał mnie w nosie – zdumiona zerknęłam na nią.
-O czym ty mówisz?
-Leci na ciebie, jak wyszłam pogadał chwile z Thobiasem i zostawił nas samych.
A więc, mój bezczelnie pożywił się na swojej byłej dziewczynie. Nie mogę uwierzyć, że przemiana aż tak zmienia człowieka. Ale, o co chodziło Nickowi? Twierdził, że został z nimi, że wrócili późno. Dlaczego kłamał?
-Nie żartuj nawet – zaśmiałam się sztucznie.
-Sama się przekonasz.
Westchnęłam, próbując zachować spokój. Teraz byłam pewna, że oboje coś knują...


6 komentarzy:

  1. No nieźle. Więc Nick zaczyna się zadomawiać w nowym miejscu. Od razu widać, że chce przyciągnąć uwagę Megan. Nie wydaje mi się, aby jednak mu na niej zależało. Jakby nie było zna ją zaledwie dzień, może dwa... Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby w tak krótkim czasie nastąpiło miłosne bum. Kto jednak wie, jak to jest w przypadku wampirów. Może akurat Nick zwraca uwagę na dziewczyny, które starają się go olewać?
    Gdy Megan chciała zrzucić chłopaka z łóżka spodziewałam się reakcji z jego strony. Co prawda nie powinien całować bohaterki, ale no... Hmmm podobało mi się to. W końcu to jest jakiś krok. Jeśli zaś chodzi o brata Megan... Jakoś tak go nie lubię, a jak jeszcze pomyślę o tym, że mógł żywić się na swojej byłej dziewczynie. Brrr...
    Rozdział krótki, ale treściwy. Naprawdę przyjemnie mi się go czytało i z chęcią sięgnę po więcej. Nie ma to jak historia o wampirach :) Dlatego też życzę Ci weny i dużo wolnego czasu! Pozdrawiam! :*
    PS: Nie brałam się za informowanie wcześniej o nowym rozdziale u mnie, więc postanowiłam to zrobić teraz. A więc zapraszam Cię na szóstkę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm Nick... na razie faktycznie raczej nie bierze poważnie Megan, ale kto wie... ;) Wiesz jest z tych typów wkurzających, ale też pociągających ;) Nie wiem kiedy u mnie się nowy rozdział pojaw, bo w sumie nie miałam teraz kiedy pisać, ale myślę, że powoli wezmę się za kolejny rozdział ;)

      Usuń
    2. Hmmm... Te "ale kto wie" daje mi taką malutką nadzieję, że to może się zmienić :)
      Też ostatnio nie miałam kiedy pisać. Cóż nie lubię cierpieć na brak wolnego czasu... Dlatego też Tobie życzyłam, a w zasadzie wciąż życzę go dużo :D Bo wiesz, poczytałabym... ;)

      Usuń
  2. No u mnie to jest tak, że niby na razie nie pracuje, ale za niańkę robię, a w wolnej chwili zajmuje się hodowlą i troszkę dorabiam na grafice dla hodowców, no i tak ten czas mi mija i mija... a rozdział nie ruszony i w sumie nie wiem co w kolejnym powinno się znaleźć, ale mam nadzieje, że szybko wena wróci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się często zdarza, że nawet nie wiem, co powinno się znaleźć w następnym rozdziale... Cóż to się wydaje sporym utrudnieniem w pisaniu, jak i inne obowiązki, które zajmują czas. Mimo wszystko trzymam kciuki za twoją wenę :D

      Usuń
    2. Ale najgorzej jest wtedy, jak miałaś pomysł, nie zapiszesz, a potem zapomnisz :P

      Usuń