Ocknęłam się
nad ranem. Ból głowy nie minął, ale nie byłam pewna czym jest on
spowodowany. Alkoholem, a może moją przemianą? Niespodziewanie
przypomniałam sobie o wczorajszym wieczorze, a w zasadzie o
incydencie w sali biologicznej. Moje serce przyspieszyło, poczułam
gule w gardle, której za nic nie mogłam się pozbyć. Zerwałam się
z miejsca i zapominając o tym, że teraz również moja zwinność
się potroi, omal dobiłam do drzwi. Wyhamowałam przy schodach,
przełknęłam ślinę i siląc się na spokojny krok, zeszłam na
dół. Na szafce leżał pilot. Włączyłam telewizor i choć chwilę
zajęło mi odszukanie kanału informacyjnego, to w końcu trafiłam.
Poczułam ulgę, kiedy na pasku informacji nie dostrzegłam nic co
dotyczyło wczorajszego zdarzenia. Najwyraźniej nieznajomy wampir
zrobił to co mu kazałam...
Z ręką na sercu
szłam do szkoły. Wiedziałam, że wczorajsza impreza nie uszła
uwadze władzy szkoły. Trudno nie zauważyć rozbitej szyby i tuzina
odcisków palców. Zastanawiałam się czy klasa biologiczna została
sprzątnięta. Zapach krwi był wciąż wyczuwalny, ale nie tak
bardzo jak wczoraj. Potrafiłam się skupić na lekcjach, choć moje
myśli błądziły wokół bruneta. Po zajęciach miałam spotkać
się z Claire w barze jej rodziców. Clair to moja przyjaciółka,
mówiłam jej zwykle o wszystkim, ale... no jest coś czego zdradzić
jej nie mogłam. Zanim mój brat się przemienił, on i Claire byli
parą. Po zerwaniu blondynka była przybita, nie rozumiała co się
stało. Nie mogłam jej wyjaśnić, dlaczego mój brat tak się
zachował. Thobias zmienił się z dnia na dzień, choć czasami
miałam wrażenie, że odszedł od Claire, aby ją chronić. Nigdy
się do tego nie przyznał, ale widziałam jak na nią patrzy.
-Podwieźć cie do
baru? - spytał Rick, dołączając do mnie.
Uśmiechnęłam
się potakująco i ruszyłam za nim. Wiedziałam, że mu się
podobam. Kiedyś próbowaliśmy czegoś więcej, ale nie było między
nami namiętności. Byliśmy przyjaciółmi od wielu lat, dlatego ten
związek nie miał sensu, nie chcieliśmy się ranić wzajemnie.
Jego auto stało
na samym końcu parkingu. Jeszcze zanim doszliśmy w drodze
niespodziewanie zatrzymał nas brunet. Ten sam, który wczoraj zabił
Tine. Uśmiechnął się znacząco do Ricka, który bez słów kiwnął
głową i ruszył dalej. Uniosłam pytająco brew, a on tylko
wzruszył ramionami.
-Pomyślałem, że
zanudzisz się z tym gościem – zaśmiał się.
-No to źle
pomyślałeś. Byłam pewna, że już wyjechałeś z miasta –
skrzyżowałam ręce na piersi, oczekując wyjaśnień.
-Te miasto jest
całkiem fajne, zostanę na dłużej.
Tego się nie
spodziewałam. Jeśli moja rodzina się o tym dowie...
-Lepiej wyjedź –
mruknęłam mijając go.
-Twój kolega już
pojechał, może ja cie podrzucę? - kąciki jego ust uniosły się
ku górze.
Claire już na
mnie czekała i choć nie byłam pomysłem zachwycona to z
zaciśniętymi ustami ruszyłam za chłopakiem. Podejrzewałam, że
coś kombinuje, ale nie miałam na to głowy. Czułam się coraz
gorzej, ale nie chciałam tego pokazać.
-I jak tam
samopoczucie po imprezie? - odezwał się.
-Przejdź do
rzeczy. Czego tu szukasz – odparłam spoglądając na niego.
-Mówiłem, jestem
samotnym wilkiem, a to miasto jest niezwykle interesujące –
wzruszył leniwie ramionami. Przygryzłam wargę. Nie chciałam z nim
rozmawiać, ale on najwyraźniej był rozbawiony sytuacją.
-Na twoim miejscu
wyjechałabym z tą – powiedziałam oschle.
-Wiem, wiem twoja
rodzina – zaśmiał się.
-Dlaczego to
robisz?
-Dlaczego cie
odwożę?
-Między innymi.
-Bo uczynny ze
mnie facet.
Przewróciłam
teatralnie oczami, ale ostatecznie poszłam za chłopakiem.
-Może się
chociaż przedstawisz? - mruknęłam, uzmysławiając się, że nawet
nie wiem jak się nazywa.
-Nicolas –
posłał mi zawadiacki uśmiech i ruszył.
W milczeniu
przejechaliśmy te kilka przecznic. Nie miałam o czym z nim
rozmawiać, chciałam zwyczajnie dostać się na umówione spotkanie.
Byłam tylko ciekawa kim jest. Istnieją dwa gatunki wampirów.
Pierwsi, najbardziej kojarzeni z popkulturą, powstają poprzez
ukąszenie. Jad wampira dostaje się do krwiobiegu człowieka i w ten
sposób nieszczęśnik przechodzi przemianę. Drugi gatunek, czyli
my, możemy płodzić dzieci i w zasadzie do osiemnastego roku życia
żyjemy jak ludzie, potem następuje przemiana. Żywimy się krwią,
jesteśmy nieśmiertelni, nasze umiejętności zwykle nie różnią
się od tych, które posiadają wampiry hm klasyczne. Ah
zapomniałabym... wielu z nas, w swoim drzewie genealogicznym posiada
potężne wiedźmy, więc zdarzają się przypadki osobników
obdarzonych magią... i rzekomy my jesteśmy jedną z tych rodzin z
czego mój brat namiętnie korzysta. Thobias był bardzo terytorialny
i obawiałam się zamieszania, które wywoła, gdy natknie się na
Nicolasa...
Chociaż to środek
tygodnia bar był zapełniony. To jedyne miejsce w mieście, do
którego nastolatki mogą przyjść i miło spędzić czas w gronie
przyjaciół. To właśnie tu organizowane są imprezy, na których
bawi się niemal całe miasto, nic więc dziwnego, że nawet w środku
tygodnia trudno było znaleźć wolny stolik. Weszłam do środka u
boku Nicka. Usłyszałam zdumiony szept przyjaciółki i natychmiast
przeniosłam wzrok na stół bilardowy, zza którym stała Claire.
Nasze spojrzenia skrzyżowały się, więc dziewczyna pośpiesznie
posłała mi uśmiech. Wiedziałam doskonale, że zżera ją
ciekawość. Nick był przystojny i przede wszystkim, był nowy. Z
ciekawością zerkała to na mnie to na niego. Zatrzymałam się w
półkroku i położyłam dłoń na klatę piersiowej chłopaka,
zmuszając go do zatrzymania się,
-Dzięki, ale
możesz już sobie pójść – mruknęłam.
-Mam wolny
wieczór, chętnie ci potowarzyszę, twoja koleżanka widać jest mną
zainteresowana...
-Nawet nie warz
się jej tknąć – warknęłam, przerywając mu.
-Nie spinaj się
tak, wiem że nie zostawiany za sobą śladów.
-Oh, jakiś ty
odpowiedzialny – wywróciłam teatralnie oczami, ruszając przed
siebie.
Uśmiechnęłam
się szeroko do przyjaciółki, która natychmiast podała mi butelkę
piwa.
-Miłe miasteczko
– odezwał się Nick, uparcie drepczący za mną.
-Cześć, Claire –
blondynka podała dłoń wampirowi.
-Nick – kąciki
jego ust uniosły się ku górze.
-Nick to stary
znajomy – wymyśliłam na poczekaniu.
Nim się
obejrzałam towarzystwo zajęło się sobą. Z jednej strony chciałam
już wrócić do domu i nie kusić losu, ale nie mogłam zostawić
przyjaciółki z obcym wampirem. Claire łatwo nawiązywała nowe
kontakty, więc nie miała problemu podczas rozmowy z Nickiem, a on z
kolei najwyraźniej świetnie się bawił... tylko, że ja
wiedziałam, że chłopak po prostu chciał ją poderwać i
wykorzystać. Wiedział też, że w ten sposób mnie sprowokuje.
Minęła północ,
a ja miałam już dość niańczenia tej dwójki. Zakomunikowałam,
że wychodzę, ale wtedy w barze pojawił się mój brat.
Pięknie,
pomyślałam. Spodziewałam się istnej rzezi... właściwie
dosłownie. Thobias zmrużył oczy i podszedł do nas. Kącik jego
ust uniósł się w drwiącym uśmiechu.
-Kopę lat –
uścisnął dłoń Nickowi, a mi omal oczy nie wyszły z orbit.
-Wy się znacie! -
zerwałam się z miejsca. Claire uniosła pytająco brew.
-To mój kumpel,
nie wiedziałem, że przyjechał do miasta – odparł mój brat.
-Zakpiłeś sobie
ze mnie – warknęłam, kierując słowa do Nicka.
-W zasadzie
dopiero podczas rozmowy z Claire zorientowałem się, że jesteś
siostrą Thiobiasa. - zaśmiał się, a ja w złości stłukłam
butelkę piwa.
Wyszłam nie mogąc
znieść tych teorii spiskowych, tych uśmieszków... Miałam ochotę
tą dwójkę roznieść w drobny mak. Odniosłam wrażenie, że oboje
zabawili się mną i wciągnęli w tą grę również Claire.
Wiedziałam, że mój brat chciał, abym poszła w jego ślady, ale
ja nie miałam zamiaru mordować, dlatego też sprowadził tu Nicka.
We dwójkę mogli się nieźle zabawić, rozkręcić imprezę – jak
to mówi Thobias.
Wróciłam do domu
wściekła jak osa. Miałam cichą nadzieje, że zdołam się
uspokoić, ale przez resztę nocy rozmyślałam o Nickolasie.
Niepokoiło mnie, to że tak nagle się u nas pojawił. W mieście
nie gościły obce wampiry, to wbrew niepisane zasadzie
terytorialnej, dlaczego więc mój brat od tak przyjął do
wiadomości, ze obcy wampir panoszy się na naszym terytorium? Gadkę
o tym, że to zwykły zbieg okoliczności, mogli zostawić dla
siebie, ja wiedziałam, że oboje coś knują.
Nad ranem zastałam
w salonie Nicka. Był spity do nieprzytomności. Leżał na sofie na
wpół przykryty kocem. Na jego błękitnym t-shircie zauważyłam
zaschnięty ślad krwi. Zacisnęłam usta, podchodząc do śpiącego
wampira. Pochyliłam się nad nim, żeby perfidnie zrzucić go z
sofy, jednak w chwili, gdy chwyciłam go za koszulkę, obudził się
przyciągając mnie do siebie i całując. Zszokowana nie miałam
pojęcia co zrobić, dopiero po kilku sekundach uzmysłowiłam sobie
co się dzieje. Pchnęłam go, dociskając do oparcia, jednak on nie
zamierzał mnie puścić, a jego pocałunek stawał się jeszcze
bardziej natrętny. Mimowolnie odwzajemniłam pocałunek, by po
chwili uderzyć go w twarz. Cios był na tyle silny, że usłyszałam
chrupnięcie jego szczęki.
-Nie prowokuj mnie
– warknęłam – Jeśli zrobiłeś coś Claire...
-Mówisz o tym? -
przeniósł swój wzrok na plamę krwi. - To nic takiego, w drodze
powrotnej natknąłem się na...
-Nie chce tego
słuchać.
-Twój brat
wspominał, że jesteś bardzo spięta, ale chyba ci się podobało –
uśmiechnął się prowokująco.
-Gdzie Thobias? -
zmieniłam temat.
-Włóczy się
gdzieś, pozwolił mi u was przenocować.
-Jesteście siebie
warci – westchnęłam wychodząc z domu.
Martwiłam się o
przyjaciółkę, więc przed lekcjami postanowiłam po nią wpaść.
Ulżyło mi kiedy cała i zdrowa powitała mnie u progu swojego domu.
Najwyraźniej wczorajsze towarzystwo Nicka bardzo jej odpowiadało,
ale moją czujność przykuły ślady ugryzienia na nadgarstku
dziewczyny. Pożywiali się na niej, ale zachowuje się jak gdyby
nigdy nic, więc byłam pewna, że wymazali jej pamięć.
-Szkoda, że
wczoraj wyszłaś – powiedziała, zatrzaskując drzwi.
-Nie miałam
ochoty ich słuchać – mruknęłam.
-Nick jest całkiem
słodki, ale jak wyszłaś ewidentnie miał mnie w nosie – zdumiona
zerknęłam na nią.
-O czym ty mówisz?
-Leci na ciebie,
jak wyszłam pogadał chwile z Thobiasem i zostawił nas samych.
A więc, mój
bezczelnie pożywił się na swojej byłej dziewczynie. Nie mogę
uwierzyć, że przemiana aż tak zmienia człowieka. Ale, o co
chodziło Nickowi? Twierdził, że został z nimi, że wrócili
późno. Dlaczego kłamał?
-Nie żartuj nawet
– zaśmiałam się sztucznie.
-Sama się
przekonasz.
Westchnęłam,
próbując zachować spokój. Teraz byłam pewna, że oboje coś
knują...
No nieźle. Więc Nick zaczyna się zadomawiać w nowym miejscu. Od razu widać, że chce przyciągnąć uwagę Megan. Nie wydaje mi się, aby jednak mu na niej zależało. Jakby nie było zna ją zaledwie dzień, może dwa... Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby w tak krótkim czasie nastąpiło miłosne bum. Kto jednak wie, jak to jest w przypadku wampirów. Może akurat Nick zwraca uwagę na dziewczyny, które starają się go olewać?
OdpowiedzUsuńGdy Megan chciała zrzucić chłopaka z łóżka spodziewałam się reakcji z jego strony. Co prawda nie powinien całować bohaterki, ale no... Hmmm podobało mi się to. W końcu to jest jakiś krok. Jeśli zaś chodzi o brata Megan... Jakoś tak go nie lubię, a jak jeszcze pomyślę o tym, że mógł żywić się na swojej byłej dziewczynie. Brrr...
Rozdział krótki, ale treściwy. Naprawdę przyjemnie mi się go czytało i z chęcią sięgnę po więcej. Nie ma to jak historia o wampirach :) Dlatego też życzę Ci weny i dużo wolnego czasu! Pozdrawiam! :*
PS: Nie brałam się za informowanie wcześniej o nowym rozdziale u mnie, więc postanowiłam to zrobić teraz. A więc zapraszam Cię na szóstkę! :D
Hm Nick... na razie faktycznie raczej nie bierze poważnie Megan, ale kto wie... ;) Wiesz jest z tych typów wkurzających, ale też pociągających ;) Nie wiem kiedy u mnie się nowy rozdział pojaw, bo w sumie nie miałam teraz kiedy pisać, ale myślę, że powoli wezmę się za kolejny rozdział ;)
UsuńHmmm... Te "ale kto wie" daje mi taką malutką nadzieję, że to może się zmienić :)
UsuńTeż ostatnio nie miałam kiedy pisać. Cóż nie lubię cierpieć na brak wolnego czasu... Dlatego też Tobie życzyłam, a w zasadzie wciąż życzę go dużo :D Bo wiesz, poczytałabym... ;)
No u mnie to jest tak, że niby na razie nie pracuje, ale za niańkę robię, a w wolnej chwili zajmuje się hodowlą i troszkę dorabiam na grafice dla hodowców, no i tak ten czas mi mija i mija... a rozdział nie ruszony i w sumie nie wiem co w kolejnym powinno się znaleźć, ale mam nadzieje, że szybko wena wróci ;)
OdpowiedzUsuńMi też się często zdarza, że nawet nie wiem, co powinno się znaleźć w następnym rozdziale... Cóż to się wydaje sporym utrudnieniem w pisaniu, jak i inne obowiązki, które zajmują czas. Mimo wszystko trzymam kciuki za twoją wenę :D
UsuńAle najgorzej jest wtedy, jak miałaś pomysł, nie zapiszesz, a potem zapomnisz :P
Usuń