wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 3 - W potrzasku


Ta noc była wyjątkowo niespokojna. Silne podmuchy wiatru wprawiały w ruch wysokie korony pobliskich drzew. Długi dzień wpadał przez uchylone okno, sprawiając wrażenie, jakoby niechciany gość krążył po moim pokoju. Irracjonalny lęk ogarnął każdą komórkę mojego ciała. Obawiałam się, choć nie potrafiłam sprecyzować czego. Siedziałam na łóżku okryta pościelą, wlepiając wzrok w ścianę, na której wisiały fotografie z zeszłorocznego festynu. Byłam wtedy roześmianą nastolatką, dziś jestem wampirzycą. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wierzyłam w wampiry... Żałosne, że nie zauważyłam wcześniej jak bardzo nasza rodzina różni się od innych.
Piorunujący warkot zjeżył mi włoski na karku. Dźwięk dochodził z zewnątrz i nawet silny wiatr oraz werble deszczu nie zagłuszyły tego odgłosu. Zerwałam się z miejsca, podchodząc do uchylonego okna. Na trawniku stał czarny wilk, wlepiający we mnie krwisto czerwone ślepia. Miał w sobie coś ludzkiego, co sprawiało, że jeszcze bardziej mnie przerażał. Przez ułamek sekundy odniosłam wrażenie, że uśmiecha się drwiąco – co samo w sobie było absurdalne - , a potem odwrócił się i pognał w stronę miasta. Wychyliłam się przez okno, nie mogąc od niego odwrócić wzoru, i ujrzałam jak jego postać rozmywa się, przybierając postać czarnego kruka.
Przełknęłam ślinę, próbując nieco ochłonąć. Tylko jedna osoba przychodziła mi teraz na myśl, jednak nie byłam pewna, czy Nick potrafił się przemieniać w zwierze. Jest to rzadka umiejętność, ale jeśli ktoś miałby zabawiać się moim kosztem w ten sposób, to zapewne byłby to właśnie ten chłopak. Byłam niemal pewna, że Nick razem z moich bratem coś knują. Tom od samego początku chciał, abym „do niego dołączyła”, jednak nie sądziłam, że posunie się do postępu. Chcieli mnie wystraszyć? Wiedzieli, że lek wyzwala złość... Musiałam poznać prawdę.

Następnego dnia zdziwiło mnie, że wuja wciąż nie ma. Nocą miał pojechać po zapasy krwi - również dla mnie, ponieważ zaczęłam już odczuwać głód -, jednak wciąż nie wrócił do domu, choć bank krwi znajdował się zaledwie dziesięć kilometrów od Madison. Niepokoiłam się, ale musiałam iść do szkoły, podejrzenia były ostatnią rzeczą jakiej nam potrzeba. Co prawda Tom miał to w nosie, ale rozumiał, że nie powinniśmy rzucać się w oczy, tym bardziej, że kilkadziesiąt lat temu nasza rodzina musiała uciekać z miasta z powodu pseudo łowców, którzy ich sobie upatrzyli.
Dotarłam do szkoły, gdzie na pierwszej lekcji czekała mnie historia ameryki. Całkowicie odpłynęłam, próbując przypomnieć sobie wszystkie słowa wuja. Nie, nie wspominał, że jeszcze gdzieś się wybiera. Tom również nie odbierał telefonu, więc nie mogłam się z nim skontaktować.
-Megan, ktoś chce z tobą rozmawiać – drgnęłam wyrwana z letargu. Przeniosłam wzrok na nauczyciela, który kiwnięciem głowy wskazał drzwi, zza którymi stał Nick.
Przełknęłam ślinę, przypominając sobie wczorajszą noc. Claire dostrzegła moją minę i zaśmiała się, zapewne myśląc, że reaguje tak na chłopaka bo na niego lecę. Gdyby wiedziała...
Ruszyłam za chłopakiem, zostawiając w sali swoje rzeczy. Przeczesał włosy palcami, zerkając przez ramie. Przyjrzał mi się, jakby chciał odgadnąć moje myśli. Miałam wrażenie, że coś chodzi mu po głowie, ale próbuje zachować spokój. Nie chciałam zbyt z nim rozmawiać, ale zaniepokoił mnie jego widok, a milczenie tym bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że coś się stało.
-Co tu robisz? - spytałam, starając się zachować spokój.
-Tom się odzywał?
-Nie, myślałam, że jest z tobą – zmrużyłam oczy.
-Coś się stało. Za Madison doszło do wypadku. Wasz wuj nie żyje.
-To nie możliwe, jak wampir...
-To oficjalna wersja – dodał uciszając mnie.
Opadłam na ławkę, nawet nie zorientowałam się, że jesteśmy już na dziedzińcu szkoły. Wuj był jedyną osobą, która mnie rozumiała. Rodzice zginęli, wtedy oficjalną wersją był napad rabunkowy, ale tak naprawdę zamordowały ich wampiry z innego klanu. Co stało się tym razem? I gdzie jest Tom.
-Co się stało? - Jęknęłam.
-W tym problem, że nie wiem i nie mam pojęcia, gdzie jest Tom – mruknął.
-Jak to nie wiesz!?
-Nie wiem, byliśmy wczoraj na polowaniu, w pewnym momencie zniknął.
-Polowaniu?
-Jesteśmy wampirami i nie przepadamy za odgrzewanym żarciem.
Skrzywiłam się, nie podobał mi się styl... życia moje brata, ale nie miałam na to wpływu. W tej chwili odchodziłam od zmysłów, nie wiedząc, gdzie on właściwie jest. Mój wuj nie żył, a brat zniknął...
-Ty chyba nie myślisz, że on – spojrzałam wymownie na Nicka, ten jedynie kiwnął przecząco głową.
-Zabierz swoje rzeczy, pojedziemy do mnie, musimy go znaleźć – powiedział.
-Jaki masz w tym cel? - jego troska była co najmniej podejrzana.
-Nie mogę ci wszystkiego powiedzieć, bo Tom by mnie zabił – wywrócił teatralnie oczami. - Poczekam w aucie.

Mieszkał na przedmieściach, w starym domu państwa Westmoore. Budynek był duży, w czasach wojny secesyjnej mieszkał tu założyciel miasta, a dziś budynek od lat był wystawiony na sprzedać. Widać Nick postanowił zasiedlić to miejsce na stałe. Dało się zauważyć jego charakter między innymi w powieszonej na ścianie czarnej gitarze elektrycznej, ale też stosie płyt winylowych.
Przyglądałam się mu, jak podchodzi do barku i wyjmuje z niego butelkę whisky. Nalał mi do szklanki odrobinę alkoholu, a sam przyłożył gwint do ust i upił spory łyk. Był niespokojny, co tak naprawdę wydawało mi się dziwne. Do tej pory, był wyluzowany i wkurzający, a teraz jego zachowanie zaczęło mnie niepokoić jeszcze bardziej. Był pewien, że to nie Tom zamordował wuja, ale skoro nie on. Wtedy przypomniałam sobie o wilku.
-Byłeś u mnie nocą? - wypaliłam bez namysłu.
-Po co miałbym być? Mówiłem, byliśmy na polowaniu – zmarszczył brwi, przekrzywiając głowę niczym zaciekawiony labrador.
-W nocy na trawniku stał czarny wilk. Gapił się na mnie chwile, a potem przemienił się w kruka i odleciał. Byłam pewna, że ty się zabawiasz – wyznałam.
-Nie głupi pomysł, ale tym razem to nie ja. Tom nie potrafi tego robić, więc też odpada. Zwykle wampiry przemieniają się w kruki, wilki to coś w stylu kolejnego etapu i tylko doświadczone wampiry potrafią to robić. - Wyjaśnił.
-Czyli w mieście jest kolejny obcy wampir – podsumowałam.
-I to prawdopodobnie on zabił twojego wuja.
-A co z Tomem? - upiłam nieco alkoholu, mając cichą nadzieje, że w ten sposób się rozluźnię, jednak fakt, że wuj został zamordowany, a mój brat zniknął nie sprawiał, że whisky była w stanie ukoić moje skołatane nerwy.
-Musimy go znaleźć.
-Wrócę do domu, może wróci.
-Zostaniesz tutaj, ten wampir wie, gdzie mieszkacie i liczy na twój powrót. Jeśli on przetrzymuje Toma, ty też jesteś w niebezpieczeństwie. Może i mam zazwyczaj wszystko w dupie, ale twój brat mnie zabije, jak cie nie upilnuje i jakiś kretyn cie zabije. - urwał jakby uzmysłowił sobie, że powiedział o jedno słowo za dużo.
-O co wam obu chodzi? Zjawiasz się tu nagle, potem pojawia się kolejny obcy wampir, który zabija mojego wuja. Tom znika, a ty twierdzisz, że ktoś chce mnie zabić. Ja się jeszcze tak naprawdę nie przemieniłam, dlaczego miałby mnie zabijać? Chęć przejęcia terytorium nie wchodzi w tym momencie w grę, bo alfą był wuj.
-Nie interesuj się tym za bardzo – warknął rozzłoszczony. – Miałem powody, żeby się tu pojawić, a twój brat to idiota, który nie potrafi nawet podstawowej rzecz załatwić.
-O czym ty mówisz?
-Idę poszukać Toma, zostań tu – mruknął mijając mnie.
Nie mogłam odwrócić wzorku od chłopaka, który jak gdyby nigdy nic trzasnął drzwiami, zostawiając mnie samą w swoim domu. To wszystko zaczynało mnie przerastać, a co gorsza czułam, że moja przemiana dobiega końca. Z jednej strony, w tych okolicznościach było to najbardziej odpowiednim momentem - mogłam się bronić -, ale z drugiej strony byłam też niebezpieczna.
Byłam w domu Nickolasa, więc mogłam się tu odrobinę rozejrzeć. Nie omieszkałam tego zrobić, w końcu musiałam poznać prawdę. Jego słowa pozostawiały coraz więcej niewiadomych, nie mogłam tego tak zostawić. Zerwałam się z miejsca, jakby by miał niebawem wrócić. Sama nie wiem co chciałam znaleźć, ale pospiesznie zaczęłam przeszukiwać dom. Pokój po pokoju. Rzecz jasna nie trafiłam na nic co wskazywałoby na to, że jest seryjnym mordercą... no pomijając fakt, że jest wampirem. Za to w jego sypialni znalazłam stare fotografie, z których wynikało, że Nick może mieć jakieś sto pięćdziesiąt lat, oraz medalion z wygrawerowanym symbolem. Nie potrafiłam go rozszyfrować, dlatego uznałam, że przy najbliższej okazji sprawdzę go w internecie.
Siedziałam już dłuższą chwile w bezruchu. Zaczynałam odczuwać głód, ale wiedziałam, że Nick nie ma w lodówce krwi. Musiałam wrócić do domu przynajmniej, aby się posilić. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jak chłopak wróci do domu, będzie wściekły. Co miałam zrobić? Na kartce napisałam dokąd idę i wyszłam. Starałam się spieszyć, więc biegłam wampirzym tempem. Miałam wrażenie, że ktoś za mną podąża, jednak nie chciałam się zatrzymywać. W domu byłam bezpieczna, mieliśmy tam broń. Jeszcze nie mogłam używać magii, więc nie mogłam się bronić używając jej, między innymi dla takich momentów wuj zbudował ukrytą garderobę, gdzie schował wszelaką broń. Wcześniej nawet tam nie zajrzałam, ale teraz byłam pewna, że moja siła nie wystarczy w starciu z doświadczonym wampirem.
Wpadłam do domu jak burza. Rozejrzałam się nerwowo. Podeszłam do lodówki i sięgnęłam po woreczki z krwią. Wrzuciłam je do torby, a jeden opróżniłam.
-Tom! - krzyknęłam, głupio wierząc, że może brat wrócił.
Echo, sprowadziło mnie na ziemie. Szybko przekalkulowałam moje możliwości i doszłam do wniosku, że zostanie tu faktycznie nie jest rozsądne. Ruszyłam do garderoby, z której wyjęłam kołek i broń... Fakt, tym też nie potrafiłam się posługiwać, ale lepsze to niż nic.
Ciche stukanie, przerodziło się w coraz głośniejsze dźwięki. Nastawiłam ucha, starając się wyłapać każdy szmer. Odgłos dochodził z zewnątrz. Podeszłam do drzwi i zerknęłam. Na schodach stał mężczyzna około trzydziestki. Pochylił się i znów zapukał do drzwi. Ściągnęłam brwi i nacisnęłam klamkę, chowając broń za plecy.
-Tak?
-Szukam twojego brata - powiedział zachrypniętym głosem.
-Nie ma go, pojechał z przyjacielem na biwak – skłamałam.
-Ta okolica jest chyba dość niebezpieczna – uśmiechnął się krzywo.
-Nie, raczej nie – wzruszyłam leniwie ramionami. – Przepraszam mam coś na gazie.
Pospiesznie trzasnęłam drzwiami. Nie wyczułam w nim nic nadprzyrodzonego, ale nie był też zwyczajnym człowiekiem. W panice zaczęłam przeszukiwać kieszenie, dopiero po chwili uzmysłowiłam sobie, że nawet nie znam numeru do Nicka. Byłam w potrzasku i mogłam jedynie mieć nadzieje, że brunet osobiście postanowi mnie ochrzanić i lada moment pojawi się w moim domu. Nie mogłam teraz wyjść, ale nie mogłam też tu zostać...


~*~



Kolejny rozdział i nieskromnie powiem, że podoba mi się najbardziej. Do tej pory pisałam na żywioł... i w zasadzie zwykle tak robiłam i wtedy właśnie wychodziły mi najlepsze teksty, ale teraz mam pomysł na to opowiadanie i być może uda mi się poprowadzić je w nieco innym nieznanym kierunku ;)  

6 komentarzy:

  1. Coraz ciekawsza jest ta historia. Osobiście ten rozdział też wydaje mi się najlepszy. Sporo zaczęło się dziać. Ta śmierć wujka dziewczyny, zniknięcie brata, dziwne zachowanie Nicka. Nie ma co, ale wszystko mnie intryguje. Do tego jeszcze Megan staje się wampirem... Jeśli chodzi o ten jej wypad do domu - to było jej najgłupsze posunięcie. W ten sposób sama sprowadza na siebie kłopoty. A przecież Nick był tak dosadny, gdy mówił, że nie powinna się nigdzie ruszać, bo jest w niebezpieczeństwie. Nie ma to, jak nie słuchać się w kwestiach, w których ryzykuje się własnym życiem. Fakt, gdy jest się głodnym inteligencja zaczyna szwankować... Hah^^ Oby tylko to się dobrze zakończyło. Nie wiem dlaczego, ale ten gość, który zapukał do drzwi domu dziewczynie, nie wydaje mi się zwyczajny...
    Czekam na ciąg dalszy, jak zawsze zresztą. Cóż jestem ciekawa, jak pociągniesz tę historię. Póki co zapowiada się naprawdę obiecująco. No i ostatnio naprawdę rzadko czytałam o wampirach, więc to sobie u Ciebie nadrabiam :) Rozdział naprawdę dobry. Czytało mi się go wyśmienicie i aby było tak dalej życzę Ci weny! No i jak zwykle też wolnego czasu, bo bez niego trudno jest cokolwiek napisać. Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze? To w ogóle miało nie być opowiadanie o wampirach, ale tak jakoś wyszło w praniu ;) Dawno o wampirach nie pisałam, a mam do nich sentyment, chciałam je też pokazać w nieco innym świetle. Mam pomysł na tą historie i mam nadzieje, że uda mi się to przedstawić tak jak chcę :D

      Usuń
    2. Czasem rzeczywiście opowiadania stają się inne niż planujemy. Moje nosi tytuł "Fantazja" i miało być o tej tajemniczej krainie, a wciąż o niej ani widu ani słychu... Mam nadzieję, że z czasem uda mi się to zmienić.
      Trzymam kciuki za to, że Ci się uda! Osobiście trzymam też kciuki za to, że dobrniesz do końca tej historii! Od czasu do czasu miło tak wrócić do czytania o wampirach... Tymczasem zapraszam na nowy rozdział u mnie :)

      Usuń
    3. Fakt, czasami niespodziewanie zmieniamy koncepcje opowiadania i czasami wychodzi nam to na lepsze ;)

      Usuń
    4. Nie ma to, jak udane "czasami" :) Hah^^ Zresztą, jeśli chodzi o zmianę koncepcji opowiadania, to ja czasem mam wrażenie, że zmieniam ją na okrągło...

      Usuń
    5. Szczerze mówiąc, to kurcze jak ja sobie czegoś nie zapisze (chyba się starzeje ;) ) to o połowie rzeczy zapominam i jak pisze to potem i tak wychodzi coś zupełnie innego niż zamierzałam. Zresztą wiesz jak to jest, zaczynamy pisać a po kilku rozdziałach stwierdzamy, że to był kiepski pomysł i trzeba coś zmienić ;)

      Usuń